Zaginął rudy długowłosy kocur

Zaginął młody rudy kocur - długowłosy, norweski leśny ma na imię Oskar.
Wyszedł wczoraj z wieczorem z dumu na ul. kalinowej w Dąbrówce.
Jest ufny, niestety potrafi wejść do nie swojego domu lub garażu.
Wszelkie informacje bardzo prosimy kierować na numer tel 601748857

Dziękuje wszystkim, którzy

Dziękuje wszystkim, którzy okazali zainteresowanie, Oskar w domu. Jest wychodzący więc prosimy nie zatrzymywać w razie napotkania - wraca do domu sam aczkolwiek juz wiem, że wędruje całkiem daleko po Osiedlu :)

Odnaleziony

Oskar cały i bezpieczny w domu, bardzo dziękujemy za zainteresowanie i pomoc!
Oskar jest wychodzący, więc można go będzie pewnie spotkać na spacerze.

wychodzący i załatwiający potrzeby w innych ogródkach...

Lepiej dla Kocurka, żeby nie chodził po Dębowej. Czeka tam na niego klatka. Potem wywóz do schroniska.
Dla przypomnienia, właściciel żadnego zwierzęcia domowego nie ma prawa puszczać go bez uwięzi, bez kontroli nad nim. Nie dotyczy to wyłącznie psów. KOTÓW RÓWNIEŻ.
Każdy, kto myśli, że jego pupil ma prawo załatwić się gdziekolwiek, bez posprzątania, jest w dużym błędzie.
Właściciele psów sprzątają po swoich zwierzakach- przynajmniej w większości. Jeśli chcecie wyprowadzać swoje koty, to super, tyle że na smyczy, a po tym, jak się koteczek zesra, należy ładnie po nim posprzątać.
Puszczanie zwierząt samopas,abstrahując od przepisów, to taka wiocha i żenada, że ręce opadają. Wychodzi słoma z kapcia...
Nie mając możliwości ustalenia właściciela i wystosowania żądania posprzątania mojej prywatnej posesji zrobię, jak w pierwszym zdaniu.
Tylko proszę nie płakać potem , że" koteciek "zginął

Nic dodać, nic ująć!!!

Nic dodać, nic ująć!!!

Poniżej fragment z Ustawy o ochronie zwierząt:

Art. 10a. 1. Zabrania się:
3. Zabrania się puszczania psów bez możliwości ich kontroli i bez oznakowania umożliwiającego identyfikację właściciela lub opiekuna.

O zakazie dla kotów nie ma tam słowa.

art. 77 Kodeksu wykroczeń brzmi wprost:

art. 77 Kodeksu wykroczeń brzmi wprost: "Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze grzywny do 250 złotych albo karze nagany".

Chcesz się powoływać na "swój" artykuł- nie ma sprawy. Pupil i tak będzie odłowiony, jeśli się u mnie pojawi.

Do Mii

Widzę że skrzywdzil ktoś Ciebie w życiu, plujesz jadem jak mało kto, pewnie kolejny " jaśnie pan" za 5 zł

Mii - traktujesz KW bardzo wybiórczo.

Art. 77 znajduje się w rozdziale X odnoszącym się do wyłącznie do wykroczeń przeciwko bezpieczeństwu osób i mienia. Możesz się na niego powołać gdy kot Cię pogryzie albo coś Ci zniszczy i domagać się od właściciela naprawienia szkody. Ale nie zezwala Ci na odławianie czy przepędzanie zwierząt. Tym zajmują sie określone służby. Zalecam również przeczytanie KW trochę dalej.
Art. 78. Kto przez drażnienie lub płoszenie doprowadza zwierzę do tego, że staje się niebezpieczne, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1000 złotych albo karze nagany.

do Mii

1. Żaden przepis prawa nie zakazuje puszczania kotów bez możliwości ich kontrolowania.
2. Art. 77 kw nie ma tu zastosowania, bo:
- wypuszczający kota zachowuje zwykłe środki ostrożności (kot nie stanowi zagrożenia)
- żaden przepis prawa nie nakazuje podjęcia szczególnych środków ostrożności w stosunku do kotów wychodzących.
3. Zgodnie z Ustawą o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, Ustawą o ochronie zwierząt oraz przepisami wykonawczymi do tych ustaw, do odławiania zwierząt dzikich i bezpańskich uprawnione są WYŁĄCZNIE podmioty, z którymi gmina zawarła stosowną umowę. Kot wychodzący, nie wyglądający na chorego lub zaniedbanego, nie może być tak po prostu odłowiony, a zwłaszcza taki z obrożą lub czipem. Złapanie cudzego kota i wywiezienie do schroniska kwalifikuje się jako zabór mienia.

A tak przy okazji, w przeciwieństwie do psów, koty - na smyczy czy bez - natychmiast same zakopują swoje kupy.

A tak przy okazji, w

A tak przy okazji, w przeciwieństwie do psów, koty - na smyczy czy bez - natychmiast same zakopują swoje kupy.

to prawda.
najwięcej zakopanych kup jest na placu zabaw na Cedrowej, to jedna wielka kuweta...
miłej zabawy dla dzieciaczków i wielkie podziekowania dla kotów, że takie porzadne..

wwm

Naiprościej byłoby, aby miłośnicy kotów z premedytacją wypuszczający je na tzw. chodzenie wskazali, w jaki sposób uniknąć ich wizyt. Co mi po czipie czy obroży, jak widzę tylko tłusty zad przeskakującego płot kota i pozostaję z wykopanym dołkiem na goowno, muszę wąchać smród jego moczu abo zbierać zabite ptaki. Mam ustalać właścieciela i włóczyć się po sądach z rozkapryszonym kociarzem? Jeśli czyjeś oczipowane, obrączkowane ale niepodpisane i niekontrolowane zwierzę odwiedzi mnie i narobi szkód więcej niż jeden raz, traktuję je jak dzikie, które zabłąkało się na osiedlu, więc po odłowieniu wypuszczę je na wolność. Gdzieś.

do wwm

Sęk w tym, że odwiedzające Cię koty to na ogół te nie mające właścicieli. Te tzw. domowe wychodzące są w większości kastrowane, więc nie sikają znacząc teren, i zbyt dobrze odżywione, by chciało im się polować na ptaki. Cóż, psiarzom przeszkadzają koty, kociarzom psy, a pozostałym i jedne i drugie. Relax :-)

nieczystość i odór odchodów to jedno...

druga rzecz, to szkody, jakich dokonują na wiosnę pustosząc gniazda, np kosów. W tym roku z gniazda w naszym ogródku zostało wyjętych i zabitych 5 piskląt. PRZEZ SPASIONEGO KoTA Z CZERWONĄ OBRÓŻKĄ. Tak, dla zabawy, bo nie były skonsumowane. Jedno zdołaliśmy uratować i odwieźć do przytuliska. Rozumiem, że kotki miały prawo, bo przecież wg niektórych:
a - mogą chodzić gdzie i kiedy tylko chcą samopas
b- przecież to tylko instynkt kierował pupilem.
Nie życzę, żeby tak kot spotkał się z agresywnym psem, też kierowanym instynktem. Ale wtedy domagalibyście się odszkodowań i kar dla właściciela psa, a dla samego psiaka zapewne śmiertelnego zastrzyku, no bo przecież to morderca
Zaczynamy chyba stawiać świat na głowie...
A co do srania, to koteczki - przynajmniej 2 - miały obroże. Domyślam się więc, że jednak były domowe, nie dzikie. Mimo to nie posprzątały po sobie. Niewychowane...
Ale jest wiele kotów domowych, bez obróż, adresówek itp. Jak więc odróżnić tego domowego, co to wg niektórych ma rangę świętej krowy i może dumnie srać w nasze krzaki od tych dzikich, które jak rozumiem nie są objęte takimi przywilejami ??
HMMM...
Chcecie wierzyć, czy nie, prawo nakazuje właścicielom wszystkich zwierząt- czy to pies, kot, wąż, niebezpieczny pająk itp- sprawować należytą nad nimi opiekę. Tak, by nie stanowiły niebezpieczeństwa dla innych ludzi i zwierząt. Kot nie musi podrapać, może przynieść pasożyty i zarazić nimi człowieka, lub np psa, który chodzi po swoim ogródku.
Poza tym, święte prawo własności... Jeśli nie życzę sobie , żeby była ona nawiedzana i zafajdana przez niepilnowane stwory, mam prawo reagować tak, by skutecznie pozbyć się problemu, nie szkodząc stworzeniu.
Temat skonsultowany z policją i strażą miejską w Poznaniu. Ale jak tam chcecie. Nieprzekonani będą być może musieli przekonać się na własnej skórze...

PS Do MARO : masz kłopot. Współczuję

Do bkch - gdybym buchnął Twojego pupila z Twojej posesji,z zamiarem zatrzymania u siebie to pewnie byłby zabór. Wolałbym ,żebyś jednak trzymał/a swoje mienie na swojej posesji. Nie uszczęśliwiaj mnie nią - błagam- na mojej ziemi.
Zabór mienia... No dobre to, dobre :)))

Mii - wymyślanie coraz to nowych argumentów

na poparcie Twoich tez nie ma sensu. Nie ma przepisów zabraniających wypuszczania kotów poza dom natomiast są przepisy zabraniające Ci odławiania zwierząt. I tu powinien być koniec dyskusji. Chcesz to zmienić - przekonaj jakiegoś posła do zmiany odpowiednich ustaw.

Mii

"Prawo nakazuje ... sprawować nalezytą opiekę nad kotami", "skonsultowane z policją" - masz wyobraźnię, chłopie :-)

Dodaj komentarz

CAPTCHA obrazkowa
Wprowadź znaki widoczne na obrazku.