Apel o rozsądne korzystanie z wody pitnej

Tak, mamy upały. To nic szczególnie dziwnego w naszej szerokości geograficznej. Tradycyjnie spada zatem ciśnienie wody w gminie. Tradycyjnie pojawiają się także opinie, że niskie ciśnienie to rzecz niedopuszczalna, bo skoro płacę to mi się należy.

"Płacę za wodę więc chcę ją mieć"

Przyznam, że postawy bardzo egocentryczne w społeczności gminy Dopiewo są rzeczywiście coraz częściej spotykane, ale taki poziom rozumowania jak jeden z komentarzy na publicznym profilu Urzędu Gminy Dopiewo, może spowodować co najmniej ogólną niechęć do jakiejkolwiek dyskusji.

Czyli skoro płacę to mi się należy i zapewne żaden argument się nie liczy. Nie wiem czy jest sens cokolwiek wyjaśniać lub starać się wpłynąć na ludzi, którzy tak myślą, bo może to zakończyć się waleniem głową w mur.

Napiszę tylko tyle, że zasoby wody pitnej są ograniczone i to nie jest tak, że wody mamy pod dostatkiem a psim obowiązkiem samorządu jest budować kolejne coraz grubsze magistrale aby dostarczać nieograniczone ilości wody w każdej możliwej sytuacji, niezależnie od ogólnego poziomu zapotrzebowania. Ja twierdzę nawet, że to dobrze gdy w okresach takich jak teraz ciśnienie spada i potrzebna jest refleksja w zakresie czy lepiej stać z wężem o godzinie 19:00 przy swoim krzaczku w ogrodzie, czy też zrobić to z samego rana, kiedy temperatura jest o 10 stopni niższa.

Co więcej, wody gruntowe te "najbliżej nas" są u nas dość tanie w pozyskaniu, ale nie nadają się do celów bytowych. Więc dlaczego nie korzystać z tej wody do podlewania zamiast używać do tego celu tej najlepszej, najcenniejszej?

Z apelem o ograniczenie zużycia na cele ogrodowe zwrócił się ZUK Dopiewo w dniu 30 maja br. (link). Z podobnym apelem wystąpił także Wójt Gminy Komorniki (link).

Dodam tylko, że są setki przykładów, gdzie rabunkowa polityka w zakresie korzystania z zasobów wody pitnej prowadzi do nieodwracalnych strat. Jednym z takich przykładów jest zachodni stan USA Kalifornia, która zmaga się z ogromnymi kłopotami w zakresie wody w ogóle. Głównym efektem jest spadek produkcji rolnej oraz duże ograniczenia dla miejscowej ludności. Pojawiają restrykcyjne i surowo egzekwowane zakazy, co skutkuje np. likwidacją trawników przy pięknych rezydencjach w Los Angeles.

PS. ZUK Dopiewo od dłuższego czasu prowadzi dużą inwestycję polegającą na dostarczeniu większej ilości wody z SUW Joanka do tych obszarów, gdzie to zapotrzebowanie rośnie i będzie rosło. Nowe rury o całkiem dużej średnicy widać teraz np. w Dąbrówce w okolicy kaplicy i ul. Topolowej. Więc inwestycje są prowadzone, ale zmiana myślenia wydaje mi się byłaby znacznie bardziej oczekiwana i bardziej korzystna dla przyszłych pokoleń.

Pawelek a ja twierdze ze

Pawelek a ja twierdze ze roszczeniowe wpisy mieszkancow sa uzasadnione. Jest to odpowiedz na szybko rosnace ceny wody... klient placi niemalo wiec wymaga. Bajki o braku wody wsadzmy miedzy bajki. Nie wiem czyjemu lobby sie poddajesz...

Bajki

Bajki o braku wody wsadzmy miedzy bajki

Z czymś takim nie da się polemizować.

Czepiasz sie drobnego bledu.

Czepiasz sie drobnego bledu. Oczywiscie mualem na mysli "miedzy wiersze".

Bajki cd.

Czepiasz sie drobnego bledu

Nie chodzi o błąd językowy przecież. Chodzi w skrócie o to, żeby cenne zasoby wody pitnej z rozsądkiem wykorzystywać. A teraz, w okresie wysokich temperatur bez opadów, odbieranie tych zasobów ludziom ze względu na potrzebę podlewania ogrodu, uważam za zwyczajnie głupie i nierozsądne.

Zresztą nikt nie rozwiąże tego tematu w postaci kierowania apeli, bo jak wiemy spotka się to ze zrozumieniem tylko części mieszkańców. Jak widać zmiany idą w postaci zmian w prawie. Nowe prawo wodne obowiązuje od 1 stycznia br. i już mówi się o kolejnych zmianach, które raczej na pewno skutkować będą rosnącymi cenami. Do tego można spodziewać się docelowego procesu wymiany wodomierzy na takie z radiową komunikacją w zakresie odczytu zużycia. Dzięki zmianom w prawie i bieżącej kontroli zużycia być może uda się wprowadzić bardziej racjonalne metody na to, żeby nie trwonić cennej wody użytkowej na cele, które niekoniecznie uzasadniają zużycie tego cennego zasobu.

Generalnie społeczeństwo ma

Generalnie społeczeństwo ma coraz bardziej egoistyczne i roszczeniowe podejście do życia i współżycia w społeczeństwie.
Mnie to osobiście przeraża.
Brałem udział w niedzielę w biegach w Tarnowie Podgórnym namówiony przez współpracowników.
Przeraziły mnie ogromne ilości wylewanej wody zarówno tej do polewania biegaczy jak i tej do picia, wyrzucanych kubków, owoców których nie zjedli biegacze czy bezsensownych medali za przebiegnięcie 10 kilometrów. Ekologiczny armagedon. A miejmy świadomość że takich biegów w każdy weekend w Polsce odbywa się kilkanaście jak nie kilkadziesiąt...
Wracając do podlewania i ciśnienia wody to ja podlewam ogród tylko rano. W sezonie upałów wstaję pół godziny wcześniej i podlewam. Ma to też swoje uzasadnienie ogrodnicze ponieważ nie należy lać na rośliny zimnej wody w upale ani nawet wieczorem jak jeszcze ziemia jest rozgrzana. Dodatkowo w nocy po podlewaniu przy dużej wilgoci sprzyja to gniciu roślin i rozwojowi chorób roślin. Najkorzystniej podlewać jest rano.

Zakaz podlewania ogrodów

Ponieważ wrzuciłeś screen z

Ponieważ wrzuciłeś screen z moją wypowiedzią czuję się wywołany do tablicy. Twoje rozumowanie bazuje na fałszywej przesłance, w Dopiewie niskie ciśnienie nie wynika z braku zasobów wody pitnej ale z niewystarczającej infrastruktury. W ogóle nie wiem skąd ten mit, ze w Polsce mamy mało wody. Woda krąży w obiegu zamkniętym, taka Warszawa np. dużą czesc wody pitnej czerpie z Wisły. To idealny przykład źródła odnawialnego. Naprawdę stać nas jako kraj na to, żeby mieć wodę w kranie. Ciekawostka: siędzę sobie teraz na wyspie, która całą wodę czerpie z morza, a odsala ją korzystając w stu procentach z energii wiatrowej. Można?

To nie mit

W ogóle nie wiem skąd ten mit, ze w Polsce mamy mało wody

To nie jest mit, to jest fakt. Zdobywanie wiedzy nie szkodzi, więc polecam nieco poduczyć się w tym zakresie.

Co zaś dotyczy przyczyn niskiego ciśnienia, to wyjaśnienie jest bardzo proste: ciśnienie jest niższe w dniach takich jak ostatnie nie dlatego, że ludzie więcej się myją lub znacznie więcej piją, tylko dlatego że podlewają swoje krzaczki i trawniki, gdyż obawiają się że przy obecnej temperaturze i braku opadów te starannie pielęgnowane roślinki obrócą się w pył. To podlewanie najczęściej odbywa się "po kolacji" czyli mniej więcej wtedy, kiedy rodzice chcą np. wykąpać małe dzieci.

W moim poście i komentarzach wyżej apeluję wprost do zdrowego rozsądku aby nie korzystać z wody pitnej (nie podlewać) w okresie największego zapotrzebowania tej wody na cele użytkowe (kąpanie, mycie, przyrządzanie jedzenia i picia). To jest kwestia priorytetów, na zasadzie co jest ważniejsze.

Naprawdę stać nas jako kraj na to, żeby mieć wodę w kranie

Świetne hasło. Idealne do jakiejś populistycznej kampanii :)

Temat jak woda "długa i szeroka"

I pojawiający się cyklicznie rok w rok, i zawsze te same konkluzje typu "więcej wody!".
Otóż moi mili sąsiedzi bliżsi i dalsi.
Woda pitna w naszej gminie a i Polsce całej jest rozpaczliwie ZA TANIA ! i jest jej za dużo.
Powinna być co najmniej kilkunastokrotnie droższa. A wówczas pojawiły by się przydomowe zbiorniki na wodę deszczową (rzecz normalna w krajach cywilizowanych). Pojawiły by się instalacje wtórnego obiegu wody w domach jedno i wielorodzinnych (czyli spłukiwanie sedesu wodą z pralki, zmywarki lub z pod prysznica) i wiele wiele innych wynalazków. Niemodnym było by mycie auta na ulicy itd. itd.
Niestety mentalność człowieka jest bardzo trudna do zmiany. Aby zrobić to szybko potrzebny jest albo impuls finansowy (czyli litr wody pitnej = np. 10,zł), albo argument typu kbkb (krótki bojowy kij bambusowy-bardzo skuteczny argument w krajach dalekiego wschodu). W naszej małej ojczyźnie "dobrej zmiany" szans na taką szybką przemianę raczej nie widzę.

Mądrość...

Przemiana w człowieku może dokonać się jedynie za jego wewnętrznym przyzwoleniem. Innymi słowy: musi być gotowy na zmianę stanu świadomości. Wszelkie zakazy i nakazy nigdy nie wpływają na jego mentalność, a tylko wymuszają określone zachowanie. Wyobraźmy sobie, że na miesiąc ludzie są pozbawieni wszelkich mediów i wygód. Gwarantuję, że zobaczymy powrót średniowiecza (choć i tak mamy okrutną dzicz, tylko pozostającą w ukryciu). Wspomniane zakazy i nakazy stosowane od setek lat niczego nie zmieniły (ludzie od nich nie zmądrzeli). One służą jedynie programowaniu i tresowaniu niewolników przez tzw. system.

...a woda już nie należy do nas, choć jest, czy raczej powinna być dobrem ogólnym, podobnie jak lasy, powietrze, ziemia, itd. Zachęcam do zgłębiania tematu Wód Polskich. Niedługo woda będzie kosmicznie droga i spełni się Twoje życzenie.

Cena wody

Niedługo woda będzie kosmicznie droga i spełni się Twoje życzenie.

To prawda, nieuchronnie do tego zmierzamy. Dlatego racjonalne korzystanie z wody - skoro nie udaje się na zasadzie zdrowego rozsądku - zostanie wprowadzone metodą siłową. A najlepszą formą siłową jest cena. Cena czyni cuda w dzisiejszym konsumpcyjnym społeczeństwie.

Cena nie czyni cudów

Skorzysta na tym jedynie właściciel wody. Przymus nikogo, nigdy i niczego nie nauczył. W człowieku nie pojawi się cudownie mądrość. Nie liczyłbym na to. W tym wypadku, jak i w wielu innych jest potrzeba uświadamiania ludzi, że woda nie bierze się z fabryki, podobnie jak mięso nie bierze się ze sklepu, a plastik nie znika jak zły sen. Itd... Jedynie praca u podstaw może przynieść zmianę na lepsze w ludziach.

Powiem więcej. Mycie aut na

Powiem więcej. Mycie aut na ulicy a nawet własnym prywatnym podwórku jest prawnie zabronione. Auto można myć tylko i wyłącznie w miejscach specjalnie do tego przeznaczonych. Mało kto o tym wie.

Zasoby wody pitnej

Utrata rezerw wodnych jest ogromna. W latach 2003-2010, części Turcji, Syrii, Iraku i Iranu położone wzdłuż rzek Tygrys i Eufrat straciły 144 kilometry sześcienne zgromadzonej wody słodkiej – co odpowiada objętości Morza Martwego, jak wynika z danych udostępnionych przez misję Grace.

W Azji Południowej straty wód podziemnych były jeszcze wyższe. Około 600 milionów ludzi żyje na obszarze 2000 km, który rozciąga się od wschodniego Pakistanu do Bangladeszu, a ziemia należy do najintensywniej nawadnianych na Ziemi. Aż 75% rolników zależnych jest od pompowania wód podziemnych przy irygacji upraw, a zużycie wciąż rośnie.

Badania pokazują, iż dwie trzecie światowej populacji doświadcza obecnie skrajnego niedoboru wody co najmniej przez jeden miesiąc w roku. Aż pół miliarda konfrontuje się z niedostatkiem wody przez cały rok.

Nawet Polska znalazła się wśród krajów bliskich 20-procentowego krytycznego („stresowego”) poziomu Water Exploitation Index, który mierzy konsumpcję wody jako procent odnawialnych rezerw rocznych.

Głównym źródłem zasobów wodnych w naszym państwie są opady atmosferyczne, dostarczające nam 97% całkowitego zasilania. Reszta (3%) dostarczana jest z zagranicy.

Obszary zagrożone deficytem wody w Polsce zużywanej w przemyśle i gospodarce komunalnej to m.in. : Kraków i okolice, Górny Śląsk, Lublin i okolice, Trójmiasto, aglomeracja łódzka, rejon Szczecina i Polic. Obszary zagrożone deficytem wody dla rolnictwa to: Wyżyna i Polesie Lubelskie, południowa część Niziny Mazowieckiej, wschodnia Wielkopolska i Kujawy, pradolina Narwi i Biebrzy oraz obszary przyległe.
https://static.wixstatic.com/media/3bd449_93bf945e...

Brawo! Wiedza nie boli.

Brawo! Wiedza nie boli. Dzięki za opracowanie i artykuł. Czasami dobrze trochę się poduczyć w temacie zanim się coś powie.
Rozczarowują mnie wiejscy głupcy którzy nie mają pojęcia w temacie a autorytatywnie wypowiadają się na forach w oparciu o swoja wiedzę z podstawówki jak im pani powiedziała że woda to na ziemi jest w obiegu zamkniętym i że jak deszczyk spadnie to później odparuje i znów spadnie. Żałosne...

Bełkot cimnogrodu

Zupełnie jak zapowiedzi naukowców o końcu świata (o dziwo sam przeżyłem chyba 4), globalne ocieplenie, chemitrails, lądowanie na księżycu, zamach na WTC, astroturfing, szczepionki, stan praworządności w Polsce, itd.

Mądrość przemiany

Szanowny Leśny Dziad liczy na jakąkolwiek przemianę wewnętrzną ludu pracującego. Wezwania typu "nie śmieć, szanuj wodę, ustąp pieszemu na pasach, bądź uprzejmy itd." słyszę w przestrzeni publicznej odkąd pamiętam. I co?
I nic. Tzw. Dekalog, inaczej zwany 10 przykazań jest wdrażany od początku naszej cywilizacji. I co? I nic. Trzeba było dopiero kilku aktów wspomagających typu Kodeks Hammurabiego aby ta żywa, myśląca istota wpoiła sobie kilka zasad fundamentalnych. A i tak kradli, kradną i dalej będą kradli (żeby nie gorzej). A zatem Leśny Dziadu nie sądzę, aby tak trywialnie proste działania jak oszczędność wody dało się wyegzekwować "po dobroci". Tu trzeba dużego kija i małej marchewki.

To ja jeszcze raz.

Macie rację, że woda jest teraz w wielu miejscach na świecie zasobem którego brakuje, przez wzrost populacji i zmiany klimatu, które nota bene już ktoś tu chciał negować. Ale coraz więcej naukowców jest zdania, ze w przyszłości problemu wody nie będzie. I ta przyszłośc dzieje się już dzisiaj. Ktos chętny może przeczytac rozdział o wodzie w książce ,abundance - the future is better than you think’ albo spojrzeć na taki Izrael który jest w stanie produkować teraz więcej słodkiej wody niż zużywa. W Tel Awiwie przez to jest więcej drzew przy ulicach niż w gminie Dopiewo...

endriu (a może satoshi, bo tak mi zalatujesz swoją impertynencją i pogardliwym tonem): chcesz podyskutowac to przestań obrażac, wedlug ciebie pani w podstawówce kłamała o zamkniętym obiegu wody? My jako kraj musimy inwestować żeby tą wodę ktora u nas spada magazynować za pomocą retencji. Ale to trzeba chęci i pieniędzy.

I tak, do problemu wody w tym momencie trzeba tez podejść od strony oszczędzania.

Moge sie zgodzić ze w tym momencie woda jest wciąż za tania, żeby ludzie zainwestowali w zbiór deszczówki, ale ktoś pisał, ze powinna byc kilkunastokrotnie droższa? Serio? Już teraz czteroosobowa rodzina za dwa miesiące płaci kolo 200-300 pln za wodę, a bardziej za ścieki. Chcecie wody za 3000 pln za dwa miesiące? Ludzie nie tylko przestaną podlewać ogródki ale też sie myc, bo nikogo nie bedzie na wodę stać, ale pewnoe wyniosą rząd na taczkach.
Inna sprawa to ta deszczówka, jak rząd będzie chciał to opodatkuje nawet deszcz, już coś w tym stylu jest przecież robione. Dobrze ktos napisał, ze nic do nas juz nie należy...

Btw ktoś ma dane jake zasoby faktycznie mamy w naszym regionie? Skąd Dopiewo czerpie wodę? Podobno Łodz ma niedobory, jak tam mieszkałem nigdy nie było problemu z ciśnieniem, wiec wracamy do punktu wyjscia: u nas leży infrastruktura.

Infrastruktura

wiec wracamy do punktu wyjscia: u nas leży infrastruktura.

Ja twierdzę, że rozwój infrastruktury nie nadąża za gwałtownym przyrostem ludności. I nikt i nic nie jest w stanie w najbliższych latach doprowadzić do względnego porządku w tym zakresie przy założeniu, że ten nieprawdopodobny przyrost 1000+ na rok nadal się utrzyma. Co więcej, ten kto zagląda w stan finansów gminy (np. do WPF) wie doskonale, że kolejne lata to posucha w inwestycjach więc problem niskiego ciśnienia najpewniej nie zniknie niezależnie od składu osobowego na tzw. stołkach. Problem kiedyś opisywałem na przykładzie dróg gruntowych.

Akademickie dyskusje w temacie czy woda jest w obiegu zamkniętym oraz jakie mamy pokłady wód głębinowych nie zmienią sytuacji w żadnej mierze jeśli chodzi o poprawę ciśnienia. Dlatego też ja nadal skromnie apeluję, aby nie podlewać wodą pitną trawników w okresie największego zapotrzebowania. To tyle co mogę ja zrobić i co też robię.

Ja jeszcze tak pro forma, bez żadnego trybu ;)

Troche brakuje wam spójnej logiki w tym co piszecie, np:

'Woda pitna w naszej gminie a i Polsce całej jest rozpaczliwie ZA TANIA ! i jest jej za dużo.' No jak jest jej jednak za dużo, to dlaczego i po co ma być droga?

Jeszcze endrju piszący o wiejskich głupkach zauważa, że: 'jak im pani powiedziała że woda to na ziemi jest w obiegu zamkniętym i że jak deszczyk spadnie to później odparuje i znów spadnie. Żałosne...' jednocześnie przyklaskuje postowi w którym czytamy: 'Głównym źródłem zasobów wodnych w naszym państwie są opady atmosferyczne, dostarczające nam 97% całkowitego zasilania. ' No to endrju, jest ten obiekt zamknięty, czy nie w końcu?

TP, Zakrzewski przepraszam

TP, Zakrzewski przepraszam jeśli uraziłem Was czy kogokolwiek innego, nie to miałem na celu.
W większości wiemy jaki są mechanizmy gospodarki wodnej.
Chodziło mi o nie bagatelizowanie przez kilka tu osób bardzo skomplikowanego tematu gospodarki wodnej zarówno tej naturalnej jak i sieci wodno-kanalizacyjnej. Oraz o ogólne roszczeniowe podejście sporej części społeczeństwa do życia.
Ogólnie lepiej by się nam żyło gdyby każdy spojrzał na siebie i swoje tak zwane obejście i starał się funkcjonować tak żeby drugiemu człowiekowi ani środowisku nie wyrządzać szkód.
Niestety do tego trzeba sporo i jeszcze więcej uświadamiania. Poziom ignorancji i egoizmu przekroczył już niestety oderwanie od rzeczywistości...

W trybie polemiki

Podtrzymuję nieco przewrotną teorię że wody mamy "za dużo". Gdyby było mało, bądź gdyby była drakońsko droga (mówimy o wodzie pitnej-oczyszczonej, uzdatnionej i dostarczonej rurą do odbiorcy) to byśmy ją SZANOWALI.
Nie podlewano by rzęsiście ogródków, nie spłukiwano szaletów wodą pitną, nie myto by samochodów itd.
To samo się tyczy innych aspektów dystrybucji dóbr wspólnych. Palimy węglem bo tani. To że w komin idzie trucizna, nikogo nie wzrusza. Bawią mnie te późniejsze ckliwe reportaże z dziecięcych szpitali pulmonologicznych pokazujące dzieciaki duszące się od astmy. Spuszczamy ścieki do rowów i na pola no bo i tak spłyną do Bałtyku. Rzęsiście iluminujemy domy i obejścia, bo prąd tani jak barszcz ( to że do jego wytworzenia Bełchatów wali rtęcią w komin już nikogo nie wzrusza). Masowo usuwa się katalizatory, no bo auto będzie miało lepszy "cug" po takim zabiegu. A zatem więc "to ludzie ludziom gotują ten los". I jak już wspomniałem po dobroci tego nie da się powstrzymać. Duży sękaty kij i bardzo mała marchewka.

Drastyczne podniesienie cen

Drastyczne podniesienie cen wody czy prądu nie rozwiąże problemu, a jedynie wygeneruje nowe. Mało jest ludzi żyjących na granicy ubóstwa? A to dla nich podstawowe wydatki. Tych, którzy mają pieniądze i tak to nie zmieni, a niezamożni dostaną po portfelu i będą musieli szukać oszczędności, które będą spychały jeszcze mocniej poniżej granicy ubóstwa.
Szykany, w tym cenowe, nie są zawsze skutecznym sposobem na rozwiązanie problemu. To tak jak z wjeżdżaniem samochodami do centrum miasta, choć kierowcy już od dłuższego czasu są tam celowo szykanowani, podjeżdżaniem samochodem do kościoła 0,5km, choć nie ma miejsca gdzie zaparkować, czy kupowanie wielkiego SUVa żeby jeździć z Jeżyc do pracy w ścisłym centrum Poznania.
Jedyny ratunek w gruntownej edukacji młodych ludzi w szkołach, żeby "nasiąkły" odpowiednim podejściem. Czyli może warto będzie choć trochę ograniczyć "budowę ameby i pantofelka" na rzecz jakiegoś nowego przedmiotu, który będzie uczył, promował i argumentował:
* nie kupujemy zbyt dużych ilości jedzenia, które jest potem wyrzucane,
* nie zapalamy lamp w całym domu, jeśli nie ma takiej potrzeby,
* jeśli nie ma potrzeby jechać samochodem, to warto iść pieszo/rowerem/komunikacja zbiorowa
* szanujemy wodę
* warto częściej korzystać z prysznica niż napełniać wannę wodą
* naczyń nie trzeba myć pod odkręconą bieżącą wodą
* itp, itd.
Mógłby się nazywać oszczędzanie i ekologia, czy jak kto chce.
Do tego wsparcie w postaci dopłat do zbiorników na deszczówkę, systemów ponownego użycia wody (jak ktoś wyżej pisał).
To długotrwały proces, ale bodaj jedyny, który nie wyrządzi szkód, w przeciwieństwie do drastycznego podnoszenia cen..

Rozsądek vs. rzeczywistość

To długotrwały proces, ale bodaj jedyny, który nie wyrządzi szkód, w przeciwieństwie do drastycznego podnoszenia cen.

Ogólnie rzecz biorąc masz rację. Gdyby poprzez edukację i dobry przykład kreować właściwe postawy, to nie dyskutowalibyśmy o czymś co niestety jest raczej nierealne. Jak spojrzysz na otoczenie to niestety dziś wygrywa zdecydowanie wygodnictwo, konsumpcjonizm i rabunkowe wykorzystywanie zasobów naturalnych. Ja osobiście także nie jestem za tym, aby drastycznie podnosić ceny wody - ale jak widać wydaje się, że to jest jedyna metoda na dzień dzisiejszy, niestety.

PS. Wczoraj ukazały się nowe taryfy za wodę i ścieki na następne 3 lata (link). Podwyżka jest raczej symboliczna.

pawelek - widzę, że

pawelek - widzę, że generalnie się zgadzamy ze sobą, tylko mamy inne zapatrywania co do konkluzji i przewidywań.
Twoja radykalna postawa w tym miejscu jest dla mnie zrozumiała (w sensie rozumiem Twoje argumenty), ale nadal uważam, że drastyczne rozwiązania, nawet jeśli przyniosą rozwiązanie problemu, to ogromnym kosztem. Moim zdaniem tak dużym, że niemożliwym do zaakceptowania, ponieważ uderzy w godność życia także tych, którzy nie są winni zachowań i postaw, które omawiamy w tym temacie.
Zauważ, że problem jest bardzo głęboko zakorzeniony m.in. w naszej historii jako narodu. To, że nie szanujemy dóbr publicznych, nie mamy w krwi poczucia wspólnoty społecznej w kontekście gospodarowania surowcami, czystości i porządku i wielu innych (tu w zasadzie można by mnożyć zagadnienia przeglądając tematy na tym forum), jak m.in. kultura na drodze, spalania plastiku, itp.
Między innymi w powyższym ma też źródło szeroki problem, że jako społeczeństwo nie uznajemy żadnych świętości - nie tyle w znaczeniu religijnym, co etycznym (choć może się to wiązać) - nie respektujemy prawa, podstawowych zasad kultury i przyzwoitości, starych zasad dobrego współżycia społecznego. To wszystko tonie pod warstwą chamstwa, egoizmu, konsumpcjonizmu.
Cały czas uważam, że jedynym skutecznym sposobem jest intensywna edukacja młodych pokoleń, żeby nasiąkały dobrymi postawami. A starsi będą wymierać (nie urażając nikogo - wiadomo że to uproszczenie;) i ta proporcja będzie z latami się zmieniać.
Generalnie ciekawy temat z tego wyszedł. W gruncie rzeczy chcąc go zbadać głębiej nie da się nie zahaczyć o historię, socjologię i inne :D

Edukacja

Cały czas uważam, że jedynym skutecznym sposobem jest intensywna edukacja młodych pokoleń, żeby nasiąkały dobrymi postawami. A starsi będą wymierać (nie urażając nikogo - wiadomo że to uproszczenie;) i ta proporcja będzie z latami się zmieniać.

Jeszcze powiedzmy 10 lat temu napisałbym dokładnie to samo. Ale od czasu kiedy z racji obowiązków rodzicielskich bliżej przyglądam się "systemowi edukacji" to z każdym kolejnym rokiem widzę, że siła sprawdcza edukacji przeistacza się w korporacyjny ład szkolny produkujący zunifikowany produkt rynkowy (tj. absolwent) będący w lwiej części jedynie biernym konsumentem systemu. Temat rzeka i gruby offtop :)

Edukacja a świadomość obywatelska

Całe te dywagacje o wpływie szkoły i wychowania "młodzianków" na ekologię przypomina jako żywo ten słynny monolog z filmu "Ciemne Chmury" cyt. " ja go bukłaczkiem, a on mi Wilcze Doły", albo równie słynną sentencję o "wpływie światła księżyca na pączkowanie rabarbaru". Można dużo dywagować ale morał zawsze będzie taki sam.
"Taka będzie Rzeczypospolita, jak młodzieży wychowanie" Co tu dużo moralizować, skoro tata myje auto wodą z węża to i synek będzie mył, Skoro woda tania, to po co zakładać baterie termostatyczne, jakieś beczki na deszczówkę czy inne fanaberie. Istota ludzka ma to już do siebie, że bez przymusu się nie może obejść. Pamiętam jaki to rejwach wywołała decyzja władz chyba Singapuru ( za prez. Clintona) o publicznym spuszczeniu "łomotu" na gołą pupeczkę pewnemu obywatelowi USA za śmiecenie w miejscu publicznym. Chyba nawet papież naonczas interweniował. I co? I nic. Obywatel USA otrzymał pieszczotliwe 12 batów na cztery litery (publicznie). I pytanie za pięć punktów i kredki. Dlaczego w Singapurze (albo Hong Hongu-doprawdy mało to istotne) nie pluje się na chodnik, nie przykleja gumy do żucia do ławek, nie rzuca petów na ulicę itd. itd. Można wychować społeczeństwo?
Można!. Kwestia metod. W naszej strefie klimatycznej argumentów typu "kbkb" się już nie używa, ale na przykład za komuny wytrzepanie ścierki z kurzu przez okno na ul. Głogowskiej w Poznaniu kosztowało moją śp. Babcię solidny mandat udzielony przez zdyszanego milicjanta (IV piętro w starym budownictwie). Chciało mu się tam wbiec i Babcię wykasować. Do końca życia moja kochana Babcia to wspominała i się wstydziła. A zatem jak już podniesiono na wstępie, po dobroci się nie da.

wody nie brakuje

Ja akurat popieram tych którzy wymagają żeby woda była i tanio i dobrze.

Raz) że jak płacę to wymagam. I to jest podstawa kapitalizmu. Jak dostawca nie dostarcza odpowiedniej wody umowionej w kontrakcie - to powinien zaplacic kare. Nie ma zmiluj się. Nikt nie robi tego za darmo, więc zmuszanie kogoś by jakoś sobie radził - jest conajmniej nieuczciwe. Podobnie jest zresztą z prądem i drogami. Więc uważam że należy wymagać, i głośno na ten temat krzyczeć bo inaczej się nic nie zmieni.

Dwa) Bo tej wody w Polsce nie brakuje. Jest jej naprawdę dużo, ale przez zachłanność dostawców jest ona coraz droższa. Bo po co dostarczać 1m3 za 5 pln jak można sprzedać go za 10pln tłumacząc, że tej wody nie ma.
Bo dlaczego butelka wody w Dubaju kosztuje tyle samo co w Polsce ?
Dlaczego nie ma tam braku wody mimo, iż gruntowej nie ma wcale a morska się do niczego nie nadaje a temperatury latem sięgają 50 stopni ?

Ano jest tam tania dlatego że zainwestowali w nowoczesne odsalanie/uzdatnianie wody, gdzie koszt odsolenia 1m3 kosztuje 0.50 USD. (mniej niż 2 pln).
A w Polsce co ? Ano mamy rzeki, powodzie, jeziora, opady, lasy, wody gruntowe, spólki wodne i całe ministerstwa które żerują na micie że wody nie ma. Może nie ma, ale tej gruntowej, czyściutkiej, która daje czysty zysk bo nie trzeba się nad nią napracować.

Całą słodką wodę z opadów, rzekami wylewamy do Bałtyku, a potem jęczymy, że nie ma wody i trzeba płacić więcej.

"Ale to drogo" To dlaczego w Emiratach jest tanio ?
Podobnie jak rondo caponiera - koszt 359mln pln. Dubaj Burj Khalifa 15x drożej. Nowoczesny ponad 800m wysoki wieżowiec wybudowany "na plaży" w mega upale, kosztuje tylko 15x drożej i budowany jest 2 lata krócej.

Więc jeszcze raz. Trzeba wymagać i trzeba cisnąć o lepszą jakość a nie godzić się na byle jakość.

Dla mnie dostawcy wody mogą nawet deszczówkę i rzeki przerabiać na pitną wodę. Bo inaczej będziemy fortunę za byle co.

Racja! Wymagać trzeba. Co nie

Racja! Wymagać trzeba. Co nie zmienia faktu że przy tym wszystkim możemy tą wodę szanować i używać jej oszczędnie :)

Brak wody

I znowu nie mogę umyć córki bo jakiś półgłówek uważa ze jego 10 m kw ogródka musi by obficie podlana - dziękuje

Swoją drogą czy oni się nie

Swoją drogą czy oni się nie myją?

Dodaj komentarz

CAPTCHA obrazkowa
Wprowadź znaki widoczne na obrazku.