Halloween

Czy obrzucanie okien jajkami to jakiś durny zwyczaj na halloween...?
Jeśli Państwa dzieci tak robią to gratuluję wychowania. Sprawa kwalifikuje się do zgłoszenia na policję.

Zgłaszaj

Myślę, ze policja chętnie zajmie się sprawą i po dogłębnym śledztwie znajdzie wszystkich winnych. :)

Halloween

Ciekawe kto poniesie konsekwencje finansowe malowania elewacji obrzuconej jajkami. To koszt ok 3 tyś złotych. Kiedyś byłem nastawiony pozytywnie do Halloween, myślałem, że to fajna zabawa dla dzieci ale obecnie robi się z tego chamski zwyczaj, odbiegający od pierwowzoru.

odwet?

Wydaje się, że to mogła być realizacja drugiej części propozycji "cukierek albo psikus" wobec beztroskiego braku Twojej reakcji na jej pierwszą część.

Dzisiaj jajka jutro kamienie

Trudno mówić że to Halloween - to raczej polskie helołin. Wydaje mi się że takie rzeczy zaczną się nasilać bo już teraz po osiedlu krążą podrośnięte dzieciaki bez rodziców. Dopóki były małe z rodzicami to był spokój. Zaczyna wyrastać liczna grupa młodzieży która nie za bardzo ma się gdzie wyżyć.

Psikus ?!

Problem w tym, że takowej propozycji nie otrzymałam. Nikt nawet nie zapukał, a cukierki były przygotowane...

Ale widzę że niektórzy ironizujący bez interwencji policji naprawią skutki beztroskich zabaw swoich dzieci. Proszę bardzo!

Konsekwencje powinni ponosić oczywiście rodzice, którzy pozwalają swoim dzieciom bez opieki chodzić wieczorem po obcych domach i obrzucać jajkami okna i samochody. Naprawdę przezabawny psikus ...

Niespodzianka na ścianie

Witam . Dzisiaj rano ja również odkryłem na ścianie frontowej domu niespodziankę w postaci śladu po spływającym kurzym jajku. Niestety białko się zmyło, żółtko pozostawiło ślad, pomimo, że w nocy padał deszcz.
Myślę, że to jakaś małoletnia "bestia" oszalała. Ciekawe co powiedzą na ten wyczyn jej kochani rodzice.
Pola proszę o kontakt 508340602.

halloween

na Kokosowej w Skorzewie byl to samo...kiedys dzieci chodzily poprzebierane a wczoraj nastolatki bez przebran bez tradycji ktore calymi garsciami braly cukierki batony niczym plaga..jak cukierki skończyły sie to nastepna grupa potraktowała podjazd jajami....

bezstresowe 'wychowywanie'

bezstresowe 'wychowywanie' gowniarzy wychodzi..

Sąsiad ma kamerke przy oknie,

Sąsiad ma kamerke przy oknie, sprawdzimy może się nagrali...

Zły zwyczaj

To jest pradawna wiejska tradycja,ale o tym też kiedyś będąc mieszczuchem nie wiedziałem.Głupi zwyczaj godny potępienia moim zdaniem.

Czysty wandalizm

W moim przypadku była to grupka nastolatek, która w ciągu może pół godziny wielokrotnie wydzwaniała domofonem i uciekała, potem obrzuciła okno, ściany nad oknami oraz drzwi wejściowe jajami - nie wiem ile tego było ale na drugi dzien wszędzie leżały skorupki. Oprócz tego skrzynka na listy, drzwi, pod drzwiami - wszystko wysmarowane ketchupem. Gratuluje rodzicom sposobu wychowania. Nie jestem w stanie pojąć, co trzeba mieć w głowie, aby dopuścić się takiego chamstwa. Proszę zrozumieć, że nie każdy chce obchodzić ten dzień i nie powinien być karany za to, że nie daje dzieciakom cukierków. A jeśli już muszą się w to bawić, to bez takich ekscesów jak "psikusy", a właściwie WANDALIZMY.

i jak nagrało się??

i jak nagrało się??

Parafialne halloween

Właściwie ten wpis powinienem umieścić pod tematem 'Dziwni faceci kręcący się po Skórzewie', ale facet był tylko jeden, za to z dwójką dzieci. Najpierw dwaj z pozoru mili chłopcy weszli na posesję i zadzwonili do drzwi z propozycją przyjęcia kolędy. Okazało się, że propozycja jest z tych nie do odrzucenia, bo po odmowie (grzecznej) postanowili wymierzyć sprawiedliwość rzucając bryłą śniegu w okno. Mimo że złapałem ich na gorącym uczynku, z godnym podziwu uporem nie przyznali się do winy, nawet w obecności poinformowanego o ich zachowaniu opiekuna (brodaty w okularach). Zresztą ten nie zareagował, bo miał inne problemy. Główny, wynikający z podręcznej (tajnej) kartoteki, w której ma ponoć zapisane odwieczne problemy ze mną, niestety dotąd mi nieznane. Pozostałe, mniej znaczące, to drażniący go brak polskiej kultury i że nie wolno do niego mówić per pan. Mimo wszystko, wizyty próbujących wciskać zbędną makulaturę przedstawicieli konkurencyjnej firmy, choć równie nachalne, nie niosą ze sobą takiej agresji i chuligaństwa.

Jestem niewierzący i nie

Jestem niewierzący i nie praktykujący. Jestem ateistą. Nie przyjąłem kolędy tylko księdza. Na wstępie powiedziałem że nie chce śpiewania, święcenia czy innych obrzędów i pogadaliśmy spokojnie z 15 minut o "życiu". Było kulturalnie i nawet bym się pokusił o stwierdzenie że sympatycznie.
Świadków Jehowy też przyjmuję.
Ja jesteś nastawiony negatywnie to dlaczego spodziewasz się czegoś innego z drugiej strony.
Pamiętajcie tylko spokój może nas uratować :)

Światopogląd

Światopogląd nie ma tu nic do rzeczy, jest wyłącznie sprawą prywatną. Tak jak i zresztą wola przyjmowania gości, zapowiedzianych czy nie. Ksiądz przychodzi służbowo, a dla niepraktykujących i przez to nieobeznanych z trasą i terminem jego wizyta jest zaskoczeniem, więc nie powinien się dziwić, że ktoś w środku tygodnia po powrocie z pracy może nie mieć ochoty na 15 minut rozmów o "życiu". Jakoś chyba nie zdarza się, aby niezadowolony z wizyty inkasent, listonosz czy kominiarz próbował komuś wybijać szyby.

Myślę że jakby grzecznie

Myślę że jakby grzecznie powiedzieć że się dziękuje i że nie jest się zainteresowany to na pewno nikt by w szyby nie walił.
Tak samo wydaje mi się że powrót z pracy nie usprawiedliwia bycia niemiłym.
Ministranci jak i ksiądz to nadal tylko ludzie.
Społeczeństwo nam hamieje ale to już taka dygresyjka na marginesie...
Miłego dnia :)

@endriu Nie bardzo rozumiem,

@endriu Nie bardzo rozumiem, do czego odnosisz protekcjonalną dygresyjkę o (c)hamieniu społeczeństwa. Osobiście nie posunąłbym się aż tak daleko w ocenie księdza i chłopców, a o reakcji na propozycję niezapowiedzianej wizyty przecież abcde napisał wyżej. Problem leży nie w chuligańskim zachowaniu dzieci a w braku reakcji na nie opiekuna, któremu je powierzono. Skoro targa ze sobą kartotekę, to powinien wiedzieć, kto jest zainteresowany jego wizytą a pod nowe czy niepewne adresy nie wysyłać dzieci tylko nawiązywać kontakt osobiście. Natomiast konkluzja Twojego, wpisu, że bycie niemiłym czy niegrzecznym uzasadnia walenie w szyby, jest co najmniej zadziwiająca.

Chamienia społeczeństwa nie

Chamienia społeczeństwa nie odnosiłem do księdza tylko do abcde. Ogólnie zauważam taki kierunek ostatnimi czasy i myślę że raczej abcde był właśnie opryskliwy niemiły i dodał od siebie jakiś niemiły komentarz do sytuacji.
Jak przychodzi do nas niezapowiedziany listonosz to przecież go nie wyrzucamy. A jeśli ksiądz zachodzi do osób które kolędy nie przyjmują to tym bardziej dla niego szacunek bo wykonuje właśnie swoją misję ;)
Jeśli natomiast uważasz rzucanie śnieżkami za wybryk chuligański to cofnij się proszę do czasów swojego dzieciństwa...
Ministranci to najczęściej jednak dzieci i nie doszukiwałbym się w ich działaniu jakiegoś wyrachowania tylko raczej braku jakiejkolwiek logiki :)

Zadziwiające wypowiedzi

Powiedz Andrzej skąd u ciebie takie wypowiedzi, które najdelikatniej można nazwać "dziwnymi" . Skąd tyś chłopie się urwał ? Z syberii ?

Na tym to wszystko polega że

Na tym to wszystko polega że każdy może mieś swoje własne poglądy.
Napisz co według Ciebie w moich wypowiedziach jest dziwne to pogadamy :)

Do endriu

Swoje odkrywcze uwagi o chamieniu społeczeństwa potwierdzasz łatwością z jaką snujesz domysły i rzucasz pomówienia. Próbujesz oceniać sytuację, która przecież nie wydarzyła się na ul. Cytrynowej, zamiast spróbować ze zrozumieniem przeczytać wpis. Rozmowa z księdzem była skutkiem wcześniejszego zachowania dzieci, którymi się opiekował, a nie przyczyną rzucania w okno śniegiem. Nie przeszkadzają mi niczyje wizyty, ani osób wykonujących swoje obowiązki jak listonoszy, inkasentów, domokrążców, akwizytorów, ani tym bardziej dzieci. Nie jestem też negatywnie nastawiony do religijnych zwyczajów i obrzędów , choć nie czuję potrzeby ani nie mam obowiązku w nich uczestniczyć. Jak wyżej napisał #part, rzeczywiście nie wiedziałem o wizycie służbowej księdza, a nie będąc nią zainteresowany, przekazałem to chłopcom w normalnej, grzecznej formie. Co prawda, mieli ze sobą tekturowy kubek po napojach i pewnie oczekiwali cukierków, lecz nie wiedząc o wizycie nie miałem ich pod ręką, tak jak na halloween. Dlatego się pewnie „zemścili” – kolęda albo psikus. Mnie bardziej martwi reakcja, a raczej jej brak, opiekuna i podobne Twoim próby tłumaczenia agresywnych i chuligańskich zachowań. Dzisiaj śnieg albo, jak wyżej napisano, jajka z farbą a jutro kamienie.

Szanowny kolego w takie bajki

Szanowny kolego w takie bajki że przeprosiłeś i podziękowałeś za kolędę a ministranci i ksiądz nadal robili Tobie na złość to raczej nie uwierzę.
Jak uważasz że rzucanie śnieżkami jest przestępstwem, czujesz się nękany i boisz się o swoją przyszłość to radzę zgłosić sprawę na policję bo to nie przelewki.
A tak w ogóle to już nic nie rozumiem bo teraz piszesz że rozmowa z księdzem była skutkiem wcześniejszego zachowania dzieci ale w poprzednim poście o tym nie napisałeś. To chłopcy najpierw się zachowywali jak domniemywam źle a później rzucali zabójczymi śnieżkami czy kolejność była inna?
Moim zdaniem jak już wcześniej napisałeś masz jednak problemy z kościołem i tymi postami próbujesz te rachunki jakoś wyrównać.
Jak zawsze podkreślam jest to tylko moje zdanie z którym nie musisz się zgadzać i jeśli Ciebie uraziłem to przepraszam.
Przy okazji ministranci najczęściej zbierają nie cukierki tylko pieniądze na kolonie.
Nadmienię też że również nie jestem osobą wierzącą a nawet pokuszę stwierdzenie że bardzo niewierzącą i nie uczestniczę w życiu kościoła ale nie lubię niesprawiedliwości.

@abcde

@abcde Wydaje się, że miałeś szczęście, że nie byłeś przygotowany na kolędę. Gdybyś faktycznie wsypał ministrantom do kubka cukierki, a księdzu podarował np. bombonierkę, to na śnieżkach zapewne by się nie skończyło ;)

Ja księdza zaprosiłem ale nie

Ja księdza zaprosiłem ale nie było żadnego święcenia czy śpiewania kolęd. Pogadaliśmy i ksiądz poszedł dalej bez kasy oczywiście.
Ministranci też nic nie dostali i śnieżkami nie rzucali...

Bawisz się w diagnozowanie

Bawisz się w diagnozowanie zachowań u jednych prawidłowych i u innych niewłaściwych, beztrosko zarzucając chamstwo a faktycznie problem masz chyba jednak Ty. Przechwalasz się, że zapraszasz wizytującego służbowo parafię księdza, faktycznie nie będąc zainteresowanym celem jego wizyty, zabierasz "rozmowami o życiu" czas jemu i oczekującym na niego wiernym. Do tego, wiedząc, że dzieci zbierają na kolonie, chełpisz się, że im się nie dorzuciłeś. Na tej zasadzie możesz zaprosić do podłączonego do kanalizacji domu firmę opróżniającą szamba, albo kombajn do 100-metrowego ogródka. Też ich nie potrzebujesz, za niewykonaną usługę również nie zapłacisz ale przecież zawsze można z operatorami pogadać o życiu. Tak to widzę i cytując Ciebie, "na tym to wszystko polega, że każdy może mieś swoje własne poglądy". Jednak nie pisz co według Ciebie w moich wypowiedziach jest dziwne, bo raczej mnie to nie ciekawi.

I wielce ok. Skomentowałeś

I wielce ok. Skomentowałeś sobie swoim punktem widzenia moje wypowiedzi i o to właśnie chodzi. Nie rozumiem tylko dlaczego Ty możesz to robić a mnie zabraniasz się już do tego odnieść...

Dodaj komentarz

CAPTCHA obrazkowa
Wprowadź znaki widoczne na obrazku.