Błyski wieczorne za polem kukurydzy

Jaki problem zadzwonić na

Jaki problem zadzwonić na policje?

Byłem widziałem

Najpierw usłyszałem głośny huk, chciałem zobaczyć co to było ale natychmiast podjechali ludzie w nieoznakowanych samochodach. Powiedzieli, że są z policji ale nie wyglądali na nich. Widziałem ludzi ubranych w białe skafandry przeczesujących pole. Przyszedłem na nie następnego dnia z psem i znalazłem kawałek szarego płótna czy raczej skóry nie mam pojęcia co tam się działo. Czego nie mówi nam władza? Czy tamtej nocy coś się tam rozbiło?

nikt ci nic tak nie powie

nikt ci nic tak nie powie nawet jeśli coś tam było.
skoro ktoś z policji się tam kręcił i masz wątpliwości to zawsze możesz powiedzieć aby pokazał odznakę. po za tym jest już temat na forum o tym.

Ja byłem tam w środę, dopiero

Ja byłem tam w środę, dopiero dziś wróciłem....zapytałem o co chodzi i wtedy zrobili mi zdjęcie..myślałem, że to zdjęcie a to był jakiś stoper czasu..zabrali mnie na swoją planetę, zrobili serię testów..przeszczepili mi ogon wiewiórki i powiedzieli, że od dziś jestem jednym z nich..dziś znów idę znów świecić i szukać organów bobrów, podobno są one nadzieją na nowe źródło energii...niech moc latarek będzie z wami

Miałem podobne doświadczenia

Miałem podobne doświadczenia ( więc jest na więcej ); prowadzony wrodzoną ciekawością oraz zamiłowaniem do wieczornego biegania na czas wokół Biedronki, usłyszałem w pewnym momencie dziwny huk a mój pies ( on też biega wokół Biedronki ) zamiast szczekać zaczął recytować wiersze Zbigniewa Herberta. Zdziwiony całą sytuacją postanowiłem uciec, ale jakaś dziwna siła zaczęła mnie ciągnąć w stronę źródła światła. W pewnym momencie mój czworonóg zniknął a ja poczułem niespotykany dotychczas błogostan, podobny do tego jaki udawało mi się osiągać za młodu po konsumpcji kilku butelek wina "Karcianego" i zjedzeniu dwóch omletów. Wtedy straciłem świadomość by po chwili ocknąć się wewnątrz dziwnego pojazdu unoszącego się nad moim, pobliskim domem. To doświadczenie pozwoliło mi zauważyć, że pod moją nieobecność żona flirtuje z listonoszem a sąsiedzi obsmarowują nam dupę. Nadal jednak nie było śladu po moim psie. Straciłem przytomność. Ocknąłem się dopiero dziś w kolejce do kasy w Biedronce dzierżąc w dłoni półkilogramowe opakowanie krokietów z mięsem. Zauważyłem również dziwne pieczenie w okolicach aparatu wydalniczego co zaniepokoiło mnie jeszcze bardziej i przywołało w pamięci szalone pięć lat jakie spędziłem w Domu Wczasowym Wronki za usiłowanie uprowadzenia smoleńskiej brzozy i zasadzenia jej na drodze lądowania portu lotniczego Ławica. Jakimś cudem znalazłem 4.50 zł; na krokiety i zaopatrzony w ten frykas udałem się do domu. Zastałem w nim żonę oraz psa, który, zapewne pod wpływem ostatnich przeżyć, postanowił przejść na Islam. Do dziś nie wiem co mi się przytrafiło. To musiał być jakiś okrutny eksperyment, ale wiem jedno, oni są wśród nas!

Cudo

Cudo :D

to jakaś bujda na resorach

podejrzewam,że wszystko zmyśliłeś, a wydały Cię krokiety za 4,50 z Biedronki... Są, ale po 4,80!!!

1 kwietnia już był

co wy opowiadacie ????:) a może to ufo ?:)))))))

interwencja Policji

Dziś kolejny dzień, a raczej wieczór i znów błyski. Tym razem również interwencja Policji. Okazuje się, że rolnik - właściciel pola kukurydzy odstarsza w taki sposób dziki, aby nie zryły mu pola. Prace te potrwają jeszcze ok. miesiąca.

Prace pracami, ale odpalanie

Prace pracami, ale odpalanie materiałów pirotechnicznych w godzinach nocnych to lekkie przegięcie.

To wersja oficjalna

Kto ci tak powiedział "oni"? Naiwnie jest wierzyć w to co mówią nam władze. Wiadomo, że będą chcieli ukryć prawdę.

Błyski pod lasem

I sprawa się wyjaśniła. Dziękuję za aktywność w temacie - osobom z dużym poczuciem humoru również.
Pozdrawiam

Dodaj komentarz

CAPTCHA obrazkowa
Wprowadź znaki widoczne na obrazku.